Wspomnienia

Śmierć profesora Pieniążka okryła żałobą kilkaset osób związanych z rolnictwem w Polsce, którym dzięki Profesorowi dane było przepracować rok (lub więcej) w Stanach Zjednoczonych A.P. na uniwersytetach, instytutach i farmach produkcyjnych w ramach wymiany sponsorowanej przez amerykański Church of the Brethren. W licznych informacjach o Profesorze na stronach internetowych znajduję zaledwie krótką wzmiankę o tym, czemu Profesor poświęcał tak dużo czasu, energii i serca, traktując to jako swoją misję po latach spędzonych w Ameryce, które według Jego własnych słów miały znaczący wpływ na Jego życie. W czasie pobytu na uniwersytecie w Stanach podczas Drugiej Wojny Światowej nawiązał kontakt z tamtejszym Church of the Brethren i to właśnie współpraca z centrum tego kościoła pozwoliła Mu zorganizować pomoc dla polskich rolników bezpośrednio po wojnie i równocześnie wyjazdy rolników na staże do farm amerykańskich. Po przerwie w okresie stalinowskim współpracę podjął znowu w 1957 roku, przy czym roczne staże Polaków w Ameryce, obok osób związanych z produkcją rolniczą, obejmowały przede wszystkim młodych naukowców z uczelni i instytutów rolniczych. Uzyskał do tego pełnomocnictwa rządowe w Polsce, a dla centrali Kościoła Braci, który wyszukiwał dla nas miejsca stażu w miarę możliwości zgodne z naszym przygotowaniem i zainteresowaniami, był autorytetem absolutnym. Sam przeprowadzał rekrutację kandydatów do wyjazdu, egzaminy z języka angielskiego i szkoleniowe spotkania przygotowawcze, po których corocznie w kwietniu wyjeżdżała do Stanów grupa około 20 osób. W latach 50. i 60. wyjazdy całej grupy odbywały się polskim flagowcem Batory, z Montrealu odbierali nas specjalnym autobusem przedstawiciele Kościoła Braci i po kilku dniach zajęć adaptacyjnych w New Windsor w stanie Maryland rozwożono nas do miejsc naszego stażu w całych Stanach Zjednoczonych. Profesor interesował się każdym z nas podczas pobytu za granicą, odpowiadał na każdy list i dodawał otuchy. Po powrocie wiosną następnego roku Profesor zapraszał całą grupę na urocze spotkanie w Skierniewicach okraszone wspaniałymi instytutowymi truskawkami. Jak Profesor mógł łączyć obowiązki naukowca, dyrektora i wiele innych z bezpośrednim organizowaniem wyjazdów na staże w Ameryce setek młodych ludzi z kraju pozostanie Jego tajemnicą.
Byłem członkiem takiej grupy wyjeżdżającej w 1964 roku. Mój pobyt przedłużył się o 3 lata dla odbycia studiów doktoranckich. Oczywiście za zgodą i aprobatą profesora Pieniążka, bo inaczej bym sobie tego nie wyobrażał. Miałem także to szczęście, że Profesor odwiedził swoich podopiecznych, gdy był w Stanach, specjalnie przyjeżdżając na uniwersytet, w którym pracowaliśmy, aby spotkać się z nami i naszymi amerykańskimi profesorami.
 Poznałem wielu uczestników wymiany (nazywało się to wymianą, bo przyjeżdżały także, choć nieliczne, osoby z U.S.A. do Polski), nie tylko ze swojej grupy. Dużo osób aktywność zawodową ma już za sobą, ale wszyscy pozostają zawsze pełni wdzięczności dla Profesora. Takie wyjazdy otwierały okno na świat, dla wszystkich miały ogromny wpływ na karierę zawodową i musiały być źródłem niezapomnianych przeżyć. Wszyscy, kilkaset osób z całej Polski, zawdzięczają to jednej osobie profesora Pieniążka. Czym takie wyjazdy były, zwłaszcza w tak trudnych latach 50. i 60. mogą docenić chyba tylko ci, którzy pamiętają te lata i weszli już wtedy w zawodowe życie.

Ludwik Spiss
        Uniwersytet Rolniczy w Krakowie